Sianokiszonka kojarzy się przede wszystkim z oborą pełną krów mlecznych. Tymczasem coraz więcej hodowców owiec i kóz sięga po bele z zakiszoną trawą jako podstawę zimowego żywienia. To dobry wybór – pod warunkiem, że pamięta się o jednym: owca i koza to nie „mała krowa”. Oba gatunki inaczej pobierają paszę, inaczej reagują na jej wady i znacznie gorzej znoszą błędy popełnione podczas kiszenia.
Czym żywienie owiec i kóz różni się od żywienia bydła?
Podstawa jest wspólna dla wszystkich przeżuwaczy: dawka pokarmowa opiera się na paszy objętościowej dobrej jakości – sianie, zielonce, pastwisku lub kiszonce. To one zapewniają prawidłową pracę żwacza. Na tym jednak podobieństwa się kończą.
Kozy są wybredne. Chętnie sortują paszę, wybierając najsmaczniejsze fragmenty i zostawiając resztę. Sianokiszonka o gorszym zapachu czy smaku szybko ląduje pod paśnikiem, a nie w żwaczu.
Owce pobierają paszę bardziej równomiernie, ale – podobnie jak kozy – źle reagują na paszę zanieczyszczoną, zbyt wilgotną albo nieświeżą. Tam, gdzie krowa zje kiszonkę „z drobnymi wadami” bez widocznych skutków, owca może zareagować spadkiem pobrania, gorszymi przyrostami, a w skrajnych przypadkach chorobą.
Dlaczego jakość fermentacji jest dla owiec i kóz ważniejsza niż dla bydła?
Najpoważniejszym zagrożeniem związanym ze skarmianiem złej kiszonki u małych przeżuwaczy jest listerioza – choroba wywoływana przez bakterie Listeria monocytogenes. Bakterie te występują powszechnie w glebie i środowisku, a w Polsce na listeriozę chorują najczęściej przeżuwacze w okresie od grudnia do maja, czyli wtedy, gdy podstawą żywienia są kiszonki.
Różnica między gatunkami jest wyraźna: u bydła choroba przebiega łagodniej, a spora część zwierząt wraca do zdrowia. U owiec i kóz przebieg jest znacznie cięższy – postać nerwowa trwa zwykle zaledwie od jednego do czterech dni. Dla hodowcy oznacza to bardzo mało czasu na reakcję.
Skąd biorą się listerie w kiszonce? Głównym źródłem jest pasza, w której fermentacja nie przebiegła w warunkach beztlenowych – na przykład dlatego, że do beli dostało się powietrze przez uszkodzoną folię. Szczególnie ryzykowna jest kiszonka o pH powyżej 4,5, w której zakwaszenie było zbyt słabe, by zahamować rozwój niepożądanych bakterii. Jak sprawdzić ten parametr w gospodarstwie, opisujemy w artykule pH kiszonki – jak je mierzyć i co mówi o jakości paszy?
Jaka sianokiszonka sprawdzi się dla owiec i kóz?
Odpowiednia sucha masa
Zielonkę przeznaczoną na sianokiszonkę dla owiec należy podsuszyć tak, by zawierała co najmniej 30% suchej masy. Zbyt mokry surowiec sprzyja fermentacji masłowej. Nie warto jednak przesadzać w drugą stronę – bardzo sucha zielonka jest trudniejsza do ubicia, a powietrze pozostające w beli utrudnia prawidłową fermentację i zwiększa ryzyko rozwoju listerii.
Czysty surowiec
Ziemia w kiszonce to podwójny problem: wnosi bakterie z rodzaju Clostridium, odpowiedzialne za fermentację masłową, a także same listerie, które przez długi czas przeżywają w wilgotnej glebie. Dlatego przy produkcji paszy dla owiec i kóz szczególnie ważna jest regulacja maszyn – kosiarek i zgrabiarek – tak, by nie zbierały ziemi. Zbyt niskie koszenie i zgrabianie po mokrej glebie to prosta droga do zanieczyszczonej paszy.

Szczelna owijka od pierwszej minuty
Nawet najlepiej przygotowany surowiec nie da bezpiecznej paszy, jeśli do beli dostanie się tlen. Przy małych przeżuwaczach każde przebicie folii to nie tylko strata wartości pokarmowej, ale realne ryzyko dla zdrowia stada. Dlatego dobór folii ma tu jeszcze większe znaczenie niż w przypadku bydła.
Folia ULTRAX została zaprojektowana właśnie z myślą o maksymalnej szczelności. Pięciowarstwowa budowa z zastosowaniem metalocenów zapewnia wysoką odporność na przebicie – zarówno przez ostre źdźbła traw od wewnątrz, jak i uszkodzenia z zewnątrz. Klej PIB łączy warstwy tak, by nie powstawały między nimi szczeliny, a specjalna warstwa barierowa ogranicza przenikanie tlenu przez samą folię. Producent gwarantuje, że folia wytrzymuje minimum 12 miesięcy od owinięcia, co pozwala bezpiecznie przechować paszę przez całą zimę.
Mały zwierzostan, duży problem: otwarta bela
Hodowcy owiec i kóz często mierzą się z problemem, który rzadko dotyczy dużych obór: stado zjada otwartą belę przez wiele dni. Od momentu zdjęcia folii kiszonka ma kontakt z powietrzem, a na jej powierzchni zaczynają się rozwijać drożdże i pleśnie. Pasza nagrzewa się, traci wartość pokarmową i smakowitość – a kozy, jako wybredne zwierzęta, reagują na to jako pierwsze.
Jak ograniczyć ten problem?
- Dopasuj wielkość bel do stada – jeśli masz taką możliwość, przygotuj mniejsze bele, które zostaną zjedzone w krótszym czasie.
- Otwieraj belę dopiero wtedy, gdy jest potrzebna – i w miarę możliwości przykrywaj odsłoniętą powierzchnię między kolejnymi porcjami.
- Usuwaj zepsute fragmenty – kiszonka z widoczną pleśnią, nieprzyjemnym zapachem lub nagrzana nie może trafić do paśnika.
- Kontroluj bele przed otwarciem – belę z uszkodzoną folią warto sprawdzić szczególnie dokładnie, bo w miejscu przebicia fermentacja mogła przebiegać nieprawidłowo.
Ile sianokiszonki podawać owcom i kozom?
W materiałach zootechnicznych jako orientacyjną maksymalną ilość kiszonki w dawce dla dorosłej owcy podaje się około 5 kg dziennie, z dodatkiem kredy pastewnej. Kiszonka powinna uzupełniać, a nie całkowicie zastępować siano – struktura włókna jest dla małych przeżuwaczy równie ważna jak dla bydła. Nowy rodzaj paszy warto wprowadzać stopniowo, obserwując pobranie i kondycję zwierząt, a szczegóły dawki pokarmowej dla konkretnego stada najlepiej ustalić z doradcą żywieniowym lub lekarzem weterynarii.
Dobrze zakiszona, czysta i szczelnie owinięta sianokiszonka może być dla owiec i kóz wartościową, smaczną paszą na całą zimę. Kluczem jest to, co dla bydła bywa „tylko” kwestią wydajności, a dla małych przeżuwaczy – kwestią zdrowia: bezbłędna fermentacja i owijka, która nie wpuści do beli ani odrobiny powietrza.
